Gdybym miał w kilku słowach scharakteryzować Suwalszczyznę, powiedziałbym, że są to takie dzikie i nieodkryte Mazury. Bo faktycznie usiany jeziorami region, pomimo sporych tradycji turystycznych i paru unikalnych atrakcji, jest omijany przez masową turystykę. Niestety przygraniczne położenie, u wielu osób budzi obawy, przez co na urlop wybierają inne kierunki.
Tym razem, znaną nam nieźle z gravela okolicę, postanowiliśmy wraz z początkującą grupą kolarzy i kolarek zjeździć na szosie. Dzięki temu, że Klaudia mieszka w tych stronach, wycisnęliśmy z tych kilku dni konkretną dawkę kolarstwa.
Zaczynamy nad Serwami
Na bazę ponownie wybieramy Sirvis, ośrodek położony nad samym jeziorem Serwy. Lokalizacja, klimat, komfort i przepyszna regionalna kuchnia – to niewątpliwie jedno z naszych ulubionych miejsc w Polsce.
Z domu wyjeżdżamy rano, podróż jest szybka i komfortowa. Na miejscu jeszcze sporo czasu żeby nacieszyć się otoczeniem. Grupa zjeżdża się powoli, do obiadokolacji są już prawie wszyscy. Wieczorem zapoznanie, odprawa i odpoczynek przed kolejnym dniem.

Pierwsze kilometry
„Na papierze” bardzo intensywny dzień. Poranny rozruch, śniadanie, szkolenie teoretyczne z zasad i techniki jazdy – do południa to wszystko już za nami. Łapiemy jeszcze po porcji owsianki i w drogę.
Runda dość prosta, ale sprzyjająca ćwiczeniu omawianych wcześniej zagadnień. W trakcie przystanek na kawkę i widok, a na koniec grupowy stretching.
Wieczorem obiadokolacja, relaks przy zachodzie słońca, a dla chętnych sesja sauny ze schłodzeniem w jeziorze. To bardzo przyjemne zwieńczenie dnia wypełnionego szkoleniami.






Prawie setka
Spokojna tafla jeziora zwiastowała dobry dzień w siodle. Dzisiaj plany kolarskie już bardziej ambitne, celujemy w blisko 100 km – kierunek Litwa. Jazda idzie coraz płynniej, grupa łapie naprawdę szybko. Liczne zmiany, jazda w kolumnie podwójnej i kilka intensywnych akcentów pokazują, że ekipa się zgrała i świetnie się bawi.
Przygraniczne krajobrazy zachwycają, szczególnie te po litewskiej stronie. Asfalty są idealne, teren pagórkowaty, a piękna pogoda dodatkowo podkręca kolory. Wieczorne zmęczenie jest już spore, ale jak zawsze w regeneracji wspierają nas Panie Kucharki. Wyczekiwane kartacze znikają co do sztuki.






Gdy pogoda mówi: sprawdzam
Na wyjazdach czasami bywa tak, że limit szczęścia pogodowego się kończy. Tym razem dotyka to także nas. Ruszamy w trakcie krótkiego okienka pogodowego, które już w trakcie jazdy zamienia się w solidny deszcz. Części grupy to nie zraża, jedzie dalej i realizuje plan minimum. Część wraca do bazy. Po takiej jeździe endorfiny są podwójne. Uśmiechy zostają na twarzach już do końca dnia.

Obozy z klimatem i charakterem
Nasze wyjazdy to świetna atmosfera, przemyślane trasy, kameralne grupy i idealne warunki do szlifowania techniki jazdy oraz budowania wydolności. Nasze zaangażowanie i sprawna organizacja spowodują, że poczujesz się na nich bezpiecznie i komfortowo.
Na tym nie kończymy aktywności. Odhaczamy jeszcze trening funkcjonalny i po raz kolejny sesję w saunie. Jest po prostu obłędna. Wieczór nad jeziorem jest spokojny, ale chłodny, więc zaplanowane ognisko zamieniamy na spotkanie wewnątrz. Jest wesoło, widać, że grupa się polubiła. Dla nas to zawsze ogromna satysfakcja.


Suwalszczyzna udowadnia, że nie trzeba daleko wyjeżdżać, żeby znaleźć świetne warunki do nauki jazdy na szosie. Dodając do tego wyjątkową bazę wypadową i zgraną grupę, otrzymujemy przestrzeń do spokojnego budowania kolarskiej formy i pewności siebie oraz ogromną dawkę motywacji. Na takie wyjazdy chce się wracać. Również nam!
Jeśli chcesz być z nami przy kolejnych wyjazdach, obserwuj nasze kanały i zgłaszaj się na następne campy.
Paweł Nowakowski



